Afrykański

  • Main de Fatma [Hombori, Mali]

    Main de Fatma, czyli Reka Fatimy – to wspinaczkowa Mekka Mali. My co prawda bylismy tam tylko dwa dni i tylko po to by pochodzic po okolicy, ale i tak bylo warto. A z naszego kempingu gora wygladal tak:






  • Festival au Desert [Mali]

    W czasie “Festiwalu na Pustyni” urzeklo nas kilka kapel, m. in. ten zespol Tuaregow:

    http://www.youtube.com/get_player

    Ale i tak najbardziej podobala nam sie widownia

    ogladajaca wystepy w grzbietu wielblada






    A skoro festiwal mozna z grzbietu wielblada ogladac to czemu i nie filmowac?

  • Kraj Dogonow [Mali]







  • Rejs [Mali]

    Moze wybrac sie na rejs?
    - pomyslala Maria Wejs.
    No to zesmy pojechali,
    nie ma przeciez jak na fali…
    Poogladac zycie rzeczne
    i odetchnac tez troszeczke.
    Lacznie cztery dni na lodzi,
    bo jestesmy wiecznie mlodzi.
    “Spontanicznie, niebanalnie”
    - jak to mawia Krzys jowialnie.
    Na pokladzie jest jedzenie,
    karton wody, zadaszenie.
    Wszystko czego duszy trzeba,
    by na ziemi zazyc nieba.
    Tylko Bastek znudzon rejsem
    zaczal bloga pisac wierszem…







    Innymi slowy:
    Mielismy troche czasu, wiec wybralismy sie na rejs. Zamiast planowych 24 godzin wycieczka zajela nam 80!
  • Wypalamy DVD

    Kiedy rok temu w Yangunie bez problemu, tanio i sprawnie wypaliliśmy zdjęcia na DVD pomyślałem, że skoro takie rzeczy możliwe są w Myanmarze, to rewolucji technologicznej nie jest w stanie oprzeć się żaden kraj. Nasz pobyt w Afryce stawia ówczesne przemyślenia w zupełnie nowym świetle.
    Pod kątem dostępu do Internetu najgorzej było w Etiopii. Tam np. standardem jest podłączenie dziesięciu komputerów do sieci przez jeden modem! Siedząc w Cyber Cafe ma się wrażenie, że bierze się udział w jakimś artystycznym happeningu. “Właściciel udaje, że zapewnia nam dostęp do net’u, my udajemy, że z niego korzystamy i jeszcze za to płacimy.”
    Nic więc dziwnego, że w Etiopii o wypalaniu DVD nawet nie marzyliśmy, czekając na Nairobii. I słusznie, bo w siódmej z kolei kawiarence mieli wypalarkę. Pierwszą płytę co prawda wypalaliśmy przez 1,5 h, ale przy drugiej poszło już sprawniej.
    Od tego czasu podejmujemy dość regularne próby znalezienia kawiarenki lub zakładu fotograficznego oferującego taki usługi. Efekt? Jak na razie płyty udało się wypalić w 2 z 10 afrykańskich stolic. Poza Kenią, komputer z wypalarką mieli jeszcze w Ghanie.
    Czasem problemem jest nawet kupienie czystej płyty DVD. Najlepsze pod tym kątem było Niamey – stolica Nigru. W całym mieście znaleźliśmy tylko jeden sklep, w którym mieli DVD. Właściwie jedną płytą, którą chciano nam sprzedać za bagatela 50 USD!
    Nauczyliśmy się też, że nie wszystko złoto co się świeci. W Ugandzie rzekoma wypalarka okazała się być jedynie czytnikiem DVD, ale niestety zorientowalismy sie dopiero po 2 godzinach przegrywania zdjęć z aparatu. Historia skończyła się i tak dość szczęśliwie, bo wypaleniem 5 płyt CD (przez kolejne 2 godziny).
    Nic więc dziwnego, że gdy w malijskim Segou (miasto wielkości Piotrkowa Trybunalskiego) znaleźliśmy supernowoczesną kawiarenkę, której właściciel twierdził, że ma wypalarkę DVD byliśmy więcej niż sceptyczni. Ku naszemu zdziwieniu wstępne oględziny wykazały, że ma rację! Nastęnego dnia wróciliśmy więc z czystymi płytami, przegraliśmy zdjęcia, włączyliśmy nagrywanie i …1%, 2%, 3%, 4%, 5%, błąd. To samo za drugim razem. Chyba macie pecha – podsumował właściciel kawiarenki.
  • Targ w Djenne [Mali]

    Na odbywajacym sie w cieniu glinianego meczetu targu w Djenne
    spotkac mozna przybyszy z najodleglejszych stron swiata:
    Kanady

    Belgii

    Francji

    Japonii

    i jeszcze wiecej z Francji

    Innymi slowy:

    Mali jest popularnym celem urlopowym, szczegolnie wsrod narodow francuskojezycznych. I tak w malej miejscowosci Djenne spotkalismy wiecej turystow niz dotychczas w calej Afryce Zachodniej!

Page 3 of 10«12345»...Last »