Kalaripayattu i Kathakali [Indie, Kerala]
Kerala słynna jest w całych Indiach z Kalaripayattu i Kathakali. Pierwszy z tych dwóch dziwnie brzmiących wyrazów oznacza praktykowaną od wieków sztukę walki, drugi klasyczną formę teatralną. Trzeba przyznać, że obie są niezwykle widowiskowe. Kalaripayattu z uwagi na dużą dynamikę i wielość różnych technik i przedmiotów używanych podczas walki, a Kathakali przede wszystkim przez misterną charakteryzację (jej pokaz jest w zasadzie odrębnym spektaklem) i specyficzny sposób przekazu (historie opowiada się gestami i ruchem).
Dzieciaki wpatrywały się w pokaz walki z zapartym tchem.
bo rzeczywiście było na co patrzeć
Zaraz po zakończeniu pokazu Kalaripayattu rozpoczęły się przygotowania do Kathakali
Makijaż w trakcie tworzenia
Kerala zaczyna się w Kochi [Indie, Kerala]
Wyjazdy do Kerali już zawsze chyba kojarzyć nam się będą z Kochi. Tamtejsze lotnisko ma sporo połączeń z Delhi (ok. 3 h), potem zaledwie godzina autobusem miejskim i jest się w urokliwym, spokojnym miasteczku nad morzem. Jedną z podstawowych atrakcji tych okolic jest plaża oczywiście, ale tym razem nie skorzystaliśmy.
Za to:
Lansowaliśmy się na deptaku (prawie w komplecie, Bastek robi zdjęcie) i przyzwyczajaliśmy do upałów.
Podziwiliśmy tradycyjne chińskie sieci rybackie (wciąż w użyciu!).
Wybraliśmy się (choć nie wszyscy) na słynne “backwaters”, czyli systemy jezior i kanałów.
Podglądaliśmy życie w tropikach.
Zwiedzaliśmy obowiązkowe atrakcje turystyczne (na zdjęciu muzeum-pałac).
I te mniej obowiązkowe – odnowiona synagoga w Chennamangalam, 1,5 h drogi od Kochi (synagoga w samym Kochi była niestety zamknięta).
To tu znajduje się kamień nagrobny z najstarszą żydowską inskrypcją w Indiach (z XIII w.n.e.).
A nieopodal stary cmentarz żydowski.
Przypominający te cmentarze, które znamy z Polski.
Choć z lokalnym kolorytem.
A to my już w komplecie, a nawet w nadkomplecie ze spotkaną szczęśliwym trafem Krysią. Gotowi do dalszej drogi!
Kerala [Indie, Kerala]
10 dni, 5 dzieci (najmłodsze 6 miesięcy, najstarsze 7 lat), 4 rodzice, 3 duże i 3 małe plecaki, jedna torba, jedna gigantyczna apteczka, dwa wózki, dwa foteliki samochodowe, dwie chusty, nosidełko i wszystko co Indie mają najlepszego do zaoferowania turystom w granicach jednego stanu: Kerali.
Zmiany, zmiany, zmiany
Młody Anakin Skywaker umazany dżemem mógłby wyglądać tak:
Po dwóch i pół roku naszej blogspotowej działalności nadszedł czas na zmiany. Michatek nie przypomina już tytułowego bohatera Gwiezdnych Wojen, a jeśli już chcieć doszukiwać się podobieństwa to raczej do Anakina Skywalkera, a nie Mistrza Yody. Ale to tylko jeden z kilku argumentów za tym by zamknąć naszego bloga Mistrz Yoda, a jego treść przenieść na naszą stronę internetową, gdzie od dziś zapraszamy Szanownych Miłośników przygód międzygalaktycznych bohaterów.
Przy okazji, migracja michatkowo-jankowych dzienników podróży zmotywowała nas także do odświeżenia treści dostępnych pod adresem www.Bastazja.pl. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że – choć utrzymana w czarnej kolorystyce – nasza nowa strona będzie nadal jasną stroną mocy. Zachęcamy do regularnych odwiedzin.





















