Wiosenne porządki [Indie, Delhi]
Dwutygodniowy urlop minął jak z bicza strzelił. Jesteśmy już z powrotem w Delhi . W międzyczasie na blogu zrobił się mały bałagan. Teraz zabierzemy się za porządki: trzeba będzie uzupełnić dwa zaległe wpisy z Gudżaratu i być może dodać jeszcze jakieś małe co nieco. W wyniku porządków niektóre posty mogą więc czasowo zniknąć, albo zmienić miejsce. Mamy jednak nadzieję, że całe zamieszanie nie potrwa zbyt długo i nie będzie dla Was czytelników zbyt uciążliwe.
Dopiero potem zabierzemy się za opisywanie naszego wypad do Sikkimu i okolic Darjeelingu (w tym czterodniowy trekking na Singalila Ridge – weszliśmy całą czwórką na ponad 3 600 metrów!). Będzie się więc działo. Zostańcie z nami.
Pizza
sobota, 6 rano
- Pizzzzzza! – budzi nas przeraźliwy krzyk Michatka.
- Tak. zjemy dzisiaj pizzę. – uspokajania nieprzytomna, bo właśnie obudzona mama.
- A. Tak. zjemy dzisiaj pizzę – już przez sen mruczy nasz brzdąk.
Zgadnijcie co zjedliśmy na obiad?
Na niebiesko
Janka kończy dziś 8 miesięcy i 12 dni. Z tej okazji kilka słów:
- nasza Indjanka nie zna właściwie innego świata poza Indiami, choć była już Polsce i Nepalu. Indie jej smakują, więc próbuje włożyć wszystko do buzi. My próbujemy ją powstrzymywać, ale nie zawsze się udaje. Liczymy, że odporność jaką teraz zdobędzie zostanie jej na całe życie.
- pozytywne nastawienie do życie jeszcze jej zostało, podobnie jak do wszelkich podróży i zwiedzania. Z niezmąconym spokojem przyjmuje nasze kolejne pomysły, trochę się tylko denerwuje jak nie może zejść na podłogę i sobie połazić.
- najbardziej kocha Michatka i jego zabawki. A także wchodzić po schodach i zajadać kabelki. Typowy zakazany owoc…
- raczkuje jak szalona, nie można spuścić jej z oka. Wstaje też opierając się o różne meble i nogi, ale nie próbuje na szczęście chodzić.
- je warzywa, owoce i kaszki i mleko jak tylko Marysia jest w okolicy. Oczywiście podbiera nam też z talerzy i czyści podłogę.
- śpi dużo i dość dowolnie, ale niestety wciąż wstaje w nocy. Do tego lubi spać z nami i Michatkiem co kończy się rano zwykle głośną awanturą.




