• Kolejowo i pontonowo [Polska]

    Ilość turystycznych atrakcji, która znaleźć można w Bieszczadach mocno mnie zdziwiła. Ja pamiętam czasy, w które przyjeżdżało się by spędzać czas na łonie natury. Teraz jest to tylko pół prawdy. Wokół Parku Narodowego powstało całe mnóstwo dodatkowych atrakcji, w których turysta może spędzić czas i wydać trochę grosza. Parę z nich nawet przypadło nam do gustu. Najbardziej chyba Bieszczadzka Kolejka i spływ pontonowy. Ja chciałem się jeszcze wybrać na drezyny, ale zabrakło czasu. Kolejka za to świetna. Najpierw trzeba było się co prawda uporać z kolejką do kolejki, bo chętnych było tylu, że długo by opowiadać. Czekając na otwarcie kasy czułem się trochę jakbym cofnął się w czasie (do znanego nam dobrze okresu pustych półek), albo w przestrzeni (przed sklep Apple w momencie wypuszczania na rynek nowego iCuda), ale się opłacało. Okazało się, że jest nasz tyle, że dostaliśmy własny wagon! To się nazywa liczna rodzina :). Klimat parowej ciuchci, stukot kół, a przede wszystkim chóralnie śpiewane ogniskowe piosenki stworzyły niesamowitą atmosferę. Było magicznie!

    DSC_2955
    DSC_2962
    DSC_2985
    DSC_3066
    DSC_2982
    DSC_2970
    DSC_3027

    Część ekipy wybrała się także na spływ Sanem. Nie był to jednak tradycyjny wypad na kajaki, a prawdziwa wyprawa dla największych twardzieli. Oczywiście żartuję. Spływ był naprawdę bezpieczny. Nawet dla dzieci, a to dlatego, że zamiast kajaków wypożyczyliśmy profesjonalne pontony. Na każdym 5-6 osobowa załoga zdeterminowanych wioślarzy, gotowych szorować pokład aż zabraknie tchu :).  Zabawa była w każdym razie przednia! Tylko poziom wody niski, przez co zdecydowanie za często szorowaliśmy po dnie….

    DSC_2595
    DSC_2608
    DSC_2612

  • Jeszcze trochę o Salem [USA]

    W tym roku obchodziłem – no może nie do końca obchodziłem, a doświadczałem – swojego pierwszego Halloween. Postanowiłem pójść na całość i pojechać do Salem – miasta powszechnie kojarzonego z polowaniami na czarownice. Od tamtych dni upłynęło już sporo lat,  ale dawne legendy wciąż żyją – głównie za sprawą miejscowego przemysłu turystycznego, dla którego tragiczne wydarzenia XVII w. są prawdziwą żyłą złota. Widać to na każdym kroku. W Salem działa na przykład kilka muzeów czarownic, szereg firm prowadzi wycieczki śladami magi i czarnoksięstwa, a kilkadziesiąt sklepów żyje ze sprzedawania okolicznościowych pamiątek. W mroczną atmosferę  wpasowała się też miejscowa drużyna lekkoatletyczna o wdzięcznej nazwie Czarownice. Co roku w listopadzie odbywa się “Nawiedzony festiwal”, którego kulminacyjnym momentem jest właśnie Halloween. Podobnie jak 100 tys. innych turystów uznałem, że będzie to najlepszy czas by zwiedzić to słynne miasto. I nie pomyliłem się. Choć od mojej wizyty upłynęło parę dni, to nadal jestem pod sporym wrażeniem, tego co zobaczyłem. Próbkę szaleństwa zamieściłem już na blogu w jednym z poprzednich wpisów. W związku z pojawiającymi się pytaniami wyjaśniam, że tamte zdjęcia zrobiłem na lokalnym cmentarzu, a znalazły się na nich osoby z krwi i kości (nie były to manekiny!). Jak się okazuje wśród mieszkańców Salem panuje nie tylko moda na przebieranie, ale także na robienie sobie fotografii z nagrobkami w tle. W niektórych przypadkach ma to komiczno-makabryczny, a czasami wręcz bulwersujący charakter.
    Poza aspektem cmentarnym sama wizyta w Salem była bardzo ciekawa. Spędziłem mnóstwo czasu chodząc po uliczkach, przyglądając się tłumom przebierańców, podziwiając okolicznościowe dekoracje i generalnie chłonąc atmosferę tego niecodziennego święta.

    Przydomowe dekoracje.

    Szczególnie urzekł mnie ten pies (a właściwie jego szkielet) w tle.

    Modne jest wieszanie kościotrupów na werandzie.

    I okolicznościowe inscenizacje w ogródku.

    Tu mi się najbardziej podobał kościotrup na pierwszym planie wychodzący z ziemi.

    Tego Pana chyba nawet znam 🙂

    A to okolicznościowe ozdoby w jednym z supermarketów.

    I czas na spacer po mieście, albo zakupy w sklepie New Age’owym.

    Co powiedzie na specjalne wdzianko dla psa?

    Koniecznie trzeb przebrać dzieci. Tak jak u nas chłopcy najbardziej lubią superbohaterów.

    Dorośli mają zdecydowanie większą fantazję: oto duch i jego pogromca.

    Dwóch Frankensteinów? Swoją drogą ciekawe, ile czasu trwa przygotowanie takiego makijażu?

    I scenka rodzajowa.

    I jeszcze jedna. Prawda, że romantyczna?

  • W drodze do Salem [USA]

    Dziś kontynuując amerykański przerywnik z poprzedniego wpisu kilka zdjęć, które zrobiłem w drodze do Salem. Zobaczcie jaka piękna jest tegoroczna jesień w Nowej Anglii.

     

     

  • Happy Halloween [USA]

    Jak co roku wybrałem się na cmentarz. Tym razem było jednak zupełnie inaczej niż zwykle…

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Zdjęcia z cmentarza w Salem (Massachusetts)

  • Przystanek w Kozłówce [Polska]

    W drodze powrotnej z gór zatrzymaliśmy się na chwilę w Kozłówce. Poza bardzo fajnym pałacem, którego nie było mi dane obejrzeć, bo dzieciaki były nie w humorze na zwiedzanie z przewodnikiem zobaczyliśmy całkiem Galerię Komunizmu, pobiegaliśmy po ogrodach, pograliśmy w piłkę i pohasaliśmy po placu zabaw ukrytym w parkowej gęstwinie.

Page 12 of 13« First«910111213»