• Warsztaty w Muzeum Historii Żydów Polskich [Polska]

    Zimę w Warszawie wykorzystaliśmy na nadrobienie zaległości z częścią z naszych polskich znajomych i rodziną, a tych – jak się domyślacie – po ponad 5 latach porobiło się niemało. Poza tym korzystaliśmy też z oferty stolicy. Wybraliśmy się między innymi dwa razy do Muzeum Historii Żydów Polskich. Okazją do zwiedzenia tego nowego dodatku na warszawskiej mapie turystycznych atrakcji była wizyta gości z Trójmiasta. Postanowiliśmy podejść do tematu w raczej mniej typowy sposób i podzielić się na dwie podgrupy. Pierwsza wybrała się na zwiedzanie wnętrz. Druga składająca się z Bastka, Michasia i Janki w towarzystwie Agi i Mii udała się na organizowane w Muzeum warsztaty. Okazało się o tyle dobrym rozwiązaniem, że zwiedzanie wystaw zajmuje sporo czasu, a ekspozycja nie jest aż tak bardzo atrakcyjna dla dzieci. Dla nich jest za to oferta udziału we wspomnianych warsztatach. Te na, które trafiliśmy nie miały co prawda żadnego żydowskiego elementu, ale wszystkim uczestnikom się podobało, a to przecież najważniejsze. Warsztaty odbywają się w specjalnej sali zabaw “Króla Maciusia”. Super urządzona, przestronna, z dużą ilością ciekawych książek, zabawek, instrumentów, przyborów do rysowania i malowania. Dla dzieci prawdziwy raj. Skorzystaliśmy więc za jednym zamachem nie tylko z zajęć, ale z całego tego fajnego zaplecza. Pobyt zakończyliśmy obiadem w żydowskim stylu.
    Nic dziwnego, że po takich pozytywnych doświadczeniach szybko wybraliśmy się na kolejną wizytę tak by wspólnie zobaczyć ekspozycję. Teraz musimy chyba pójść jeszcze trzeci raz, by Marysia mogła pobawić się w Centrum Króla Maciusia 🙂

     

     

     

  • Bliski Wschód zimą? [Izrael]

    Uwielbiam Bliski Wschód zimą. Jest coś  nienaturalnego w noszeniu polarów, kurtek, czapek i rękawiczek na pustyni. Ten rejon świata kojarzy się nam – Europejczykom z upałami, słońcem i gorącem nie do wytrzymania. Jednym słowem idealnym kierunkiem wakacyjnym. Zima do tego obrazu nie pasuje. Nad Morze Czerwone jedzie się by się wreszcie wygrzać. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w tej części świata można też zmarznąć i to całkiem porządnie. W krajach takich jak Maroko czy Liban jeździ się przecież na nartach.

    Dla mnie to taka perwersyjna radość. Nowy wymiar egzotyki. Specyficzne hobby i pewien rodzaj sportu ekstremalnego. Choć ostatnie lata spędziliśmy w tropikach, to zimno nie jest nam obce. Etatowo marzliśmy w Delhi, gdzie zimą temperatura spada w okolice zera, a słabo izolowane budynki nie są w stanie zapewnić komfortu termicznego. Choć trudno w to uwierzyć, najbardziej wychłodzony byłem chyba w Iranie, gdzie najpierw złapany przez nas na stopa jeep uderzył w śnieżną lawinę, a potem na piechotę w zadymce wędrowaliśmy do najbliższej miejscowości przedzierając się  w śniegu, który czasem sięgał nam… po pachy! Na tym samym wyjeździe nieźle trząsłem się też z zimna w okolicach Persepolis, gdy przyszło nam czekać przez parę wczesnoporannych godzin, aż wzejdzie słońce i strażnicy otworzą starożytne ruiny. Z innych egzotycznych miejscówek, w których zdarzało mi się szczękać zębami dobrze wspominam jeszcze Maroko, Uzbekistan i Oman, żadne nie kojarzy się specjalnie z zimą. Teraz do tej listy dodać mogę jeszcze Izrael i Jordanię. Wyjazd tym samy uznaję za udany. Nie wszystko poszło może zgodnie z planem, ale przynajmniej temperatury były jak trzeba 🙂 Do następnego razu.

  • Petra – zdjęcia mówią wszystko [Jordania]

    Petrę chcieliśmy zobaczyć od zawsze. Jeden z tzw. nowych cudów świata. Pobyt w Arabii Saudyjskiej dodatkowo pobudził nasz turystyczny apetyt. Tamta podróż była dla nas pierwszym oficjalnym kontaktem z imperium Nabetańczyków – pustynnego ludu, który pozostawił po sobie jedne z najsłynniejszych zabytków na kuli ziemskiej. Od tego czasu marzyliśmy o chwili, gdy uda nam się obejrzeć ich dawną stolicę – Petrę. I nie zawiedliśmy się. Na spacerach po ruinach, zwiedzaniu różnych zakamarków i zwyczajnym zachwycaniem otaczającego nas piękna spędziliśmy łącznie prawie 3 dni. Zresztą co będę pisał. Zobaczcie sami!

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

  • Jerozolima [Izrael]

    Widzieliśmy w życiu sporo miast i miasteczek z historyczną zabudową, z różnych okresów, w różnych częściach świata. Żadne nie zachwyca tak jak Jerozolima. Ja strasznie lubię poszwendać się po zakątkach każdego starego miasta, które dane mi jest odwiedzić. Starówki mają niepowtarzalny klimat. Spacer po nich to taka cudowna możliwość przeniesienia się w czasie, do chwil, gdy żyli rycerze, ich giermkowie, no i przede wszystkim plebs, a ulicami płynęła rzeka ścieków. Niby taka mała rzecz, a cieszy. Ale wracając do naszych baranów. Jeśli chodzi o architektoniczną spójność to Jerozolima jest prawdziwą perłą w koronie. Do tego ten ogromny ładunek religijny i ta mieszanka kultur. W Jerozolimie można się zakochać i to bez dwóch zdań. Spędziliśmy w tym mieście prawie 4 dni, a i tak bardzo chętnie zostalibyśmy dłużej. Może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja.

     

  • W drodze do Jerozolimy [Izrael]

    Z granicy wycofaliśmy się do Eilat. Na szczęście w sezonie zimowym znalezienie wolnego pokoju nie było problemem. Przez noc stworzyliśmy w miarę spójny plan na kilkudniowe zwiedzanie Izraela. W międzyczasie chcieliśmy też spróbować zorganizować wizę do Jordanii, by móc przynajmniej odwiedzić Petrę. Rano wynajęliśmy samochód i ruszyliśmy w trzydniową podróż do Jerozolimy. Poniżej kilka zdjęć z miejsc, które udało nam się po drodze zobaczyć.

    Jedną z głównych atrakcji wycieczki była między innymi kąpiel w Morzu Martwym.

    I zwiedzanie położonej nieopodal wzgórza Masada.

    Starożytnej twierdzy – centrum żydowskiego oporu przed rzymskim najeźdźcą.


    Do tego odwiedziliśmy też Mitzpe Ramon – krater wulkanu, który przypominał raczej ogromnu uskok tektoniczny (w tle).

    Reszta tej trzydniowej wycieczki związana była przede wszystkim z Nabatejczykami,


    starożytnym ludem, który dawnymi czasy zamieszkiwał na Bliskim Wschodzie

    i stworzył takie dzieła sztuki, jak wspomniana przez nas Petra i położona w Arabii Saudyjskiej Mada’in Saleh, którą odwiedziliśmy rok wcześniej.

    Izraelskie pozostałości tej cywilizacji są znacznie mniej imponujące, ale i tak nie mogliśmy ich sobie odpuścić.

    Mieliśmy też bardzo fajny nocleg: na wielbłądziej farmie; w sercu izraelskiej pustyni.

Page 1 of 12812345»102030...Last »