Cochrane Place w Kurseong [Indie, Bengal Zach.]

Raczej rzadko poświęcamy więcej uwagi hotelom. Hotel ma być po prostu miejscem zakwaterowania, ma być czysty (w Indiach to wcale nie oczywiste) i najlepiej niedrogi (w Indiach czysty znaczy zazwyczaj drogi, choć drogi nie zawsze znaczy czysty :)). Trzeba przyznać, że czasem przychodzi nam jednak spędzić noc w takich budynkach, że trudno by było o nich nie wspomnieć. Indie są bowiem bardzo specjalnym miejscem jeśli chodzi o zakwaterowanie.

Dziś będzie o hotelu Cochrane Place w Kurseong w Bengalu Zachodnim. Miejsce to bowiem niezwykłe i zarazem nieco ekscentryczne. Stworzony jako wspomnienie o dawno minionych czasach brytyjskich i legendzie poprzedniego właściciela Cochrane’a. I to w sumie całkiem niedawno, bo w 2004 roku. Wtedy to rozebrano starą posiadłość Percy John Cochrane’a, a w jej miejsce zbudowano zupełnie nowy budynek, a właściwie kompleks budynków inspirowanych architekturą kolonialną z lokalnym posmakiem. Hotel przypomina ziemską posiadłość, domek myśliwski, starą szlachecką rezydencję z szeregiem rodzinnych pamiątek i memorabiliów. Ten indyjski posmak to z jednej strony herbata, której pola ciągną się po horyzont z każdej strony. Z drugiej kolej parowa, której linia przebiega niedaleko. W hotelowej restauracji jest specjalny herbaciany bar, w którym można zamówić sobie wymarzoną filiżankę wywaru z herbacianych liści w rożnych kombinacjach (herbata z młodych liści, zielona z ziołami i przyprawami, czy czarna z karmelem i irlandzkim likierem – to tylko niektóre z dostępnych opcji). Motywy kolejowe przewijają się dość dyskretnie w hotelowej architekturze i wystroju. To jakieś pomieszczenie ma kształt lokomotywy parowej, to na ścianach murale pokazują pasażerów czekających na przyjazd pociągu. W sumie zupełnie to nie pasuje to pozostalych elementów, ale jakoś nam to nie przeszkadza, bo jakby podkreśla ekscentryczność tego miejsca (szczególnie w takim ogólnoindyjskim kontekście).

Spędziliśmy w tym miejscu tylko jedną dobę. Dzieciaki bawiły się w sali zabaw, Michaś biegał po korytarzach i podjazdach (hotel jest dostępny dla osób niepełnosprawncyh!), dokarmiał króliki i oglądał bajki w telewizji  (tzw. wizor to dla naszego syna najważniejszy hotelowy mebel, jak wizora w pokoju nie ma to jest źle.)

Hotel ujęcie pierwsze.

 Korzystamy z zabawek.

Najczystsze nie były…

 Biura i sklep z biżuterią tybetańską.

 Wejście do ogrodu.

 Wystrój sali konferencyjnej.

 Wystrój sali kominkowej.

This entry was posted in Indyjskie and tagged , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Cochrane Place w Kurseong [Indie, Bengal Zach.]

  1. Grzes says:

    Fajny ten hotel.

  2. ada says:

    Jak jest nudna konferencja to nawet są poduszki, żeby sobie uciąć przyjemną drzemeczkę :).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *