Smok [Indie]

Odstawiliśmy smoka. Wykorzystując kolejny weekend w Delhi postanowiliśmy odzwyczaić Michatka od smoka. Smok rzecz bardzo pożyteczna, szczególnie dla rodziców, którzy nie lubią publicznych awantur. Wynalazek niby taki prosty, a w mig potrafił uspokoić naszego krzykacza i nic nie było w stanie go zastąpić. Ale ile można chodzić z zatyczką w gębie? Trzeba było w końcu z tym skończyć. Zebraliśmy się w sobie. Dwie noce krzyków, potem jeszcze jakaś sporadyczna awantura (zwykle miedzy 4-5 w nocy) i się udało. Michaś czasem jeszcze wspomina swoje “momo tuje”*, ale radzi sobie bez niego doskonale.
* Momo tuje: momo – czyli smoczek, a tuje – czyli “tu jest”, bo gdy Michaś smoka szukał, to tak

właśnie najczęściej mówiliśmy, gdy mu go dawaliśmy.

A zdjęcia dzisiaj z Kopenhagi, gdzie byliśmy dawno temu, gdy jeszcze Michasia na świecie nie było.

W jednym z parków znaleźć można takie o to drzewo smokowe, na którym dzieci zostawiają swoje drogocenne skarby, wkraczając tym samym w dorosłość.

Smoczki rosły na nim niczym jakieś egzotyczne owoce.

Na gałęziach znaleźć można było też rzewne listy:
“Niech tobie dobrze służy, ja nie będę już z niego korzystał, bo jestem duży!”
This entry was posted in Indyjskie and tagged . Bookmark the permalink.

3 Responses to Smok [Indie]

  1. Gratulacje! Pozegnanie ze smoczkiem jeszcze przed nami. Na razie skupiamy sie na nocniczkowaniu i kibelkowaniu, efekty mieszane.

  2. A to my wręcz przeciwnie – z nocnikowaniem czekamy na uspokojenie tryby życia Michatka..

  3. to chyba nigdy sie nie doczekacie… jakos nie widze was w trypie spokojnym :). My juz mamy kilka dni zupelnie bez wpadek, tj. w tych samych majtkach!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *