Wypalamy DVD

Kiedy rok temu w Yangunie bez problemu, tanio i sprawnie wypaliliśmy zdjęcia na DVD pomyślałem, że skoro takie rzeczy możliwe są w Myanmarze, to rewolucji technologicznej nie jest w stanie oprzeć się żaden kraj. Nasz pobyt w Afryce stawia ówczesne przemyślenia w zupełnie nowym świetle.
Pod kątem dostępu do Internetu najgorzej było w Etiopii. Tam np. standardem jest podłączenie dziesięciu komputerów do sieci przez jeden modem! Siedząc w Cyber Cafe ma się wrażenie, że bierze się udział w jakimś artystycznym happeningu. “Właściciel udaje, że zapewnia nam dostęp do net’u, my udajemy, że z niego korzystamy i jeszcze za to płacimy.”
Nic więc dziwnego, że w Etiopii o wypalaniu DVD nawet nie marzyliśmy, czekając na Nairobii. I słusznie, bo w siódmej z kolei kawiarence mieli wypalarkę. Pierwszą płytę co prawda wypalaliśmy przez 1,5 h, ale przy drugiej poszło już sprawniej.
Od tego czasu podejmujemy dość regularne próby znalezienia kawiarenki lub zakładu fotograficznego oferującego taki usługi. Efekt? Jak na razie płyty udało się wypalić w 2 z 10 afrykańskich stolic. Poza Kenią, komputer z wypalarką mieli jeszcze w Ghanie.
Czasem problemem jest nawet kupienie czystej płyty DVD. Najlepsze pod tym kątem było Niamey – stolica Nigru. W całym mieście znaleźliśmy tylko jeden sklep, w którym mieli DVD. Właściwie jedną płytą, którą chciano nam sprzedać za bagatela 50 USD!
Nauczyliśmy się też, że nie wszystko złoto co się świeci. W Ugandzie rzekoma wypalarka okazała się być jedynie czytnikiem DVD, ale niestety zorientowalismy sie dopiero po 2 godzinach przegrywania zdjęć z aparatu. Historia skończyła się i tak dość szczęśliwie, bo wypaleniem 5 płyt CD (przez kolejne 2 godziny).
Nic więc dziwnego, że gdy w malijskim Segou (miasto wielkości Piotrkowa Trybunalskiego) znaleźliśmy supernowoczesną kawiarenkę, której właściciel twierdził, że ma wypalarkę DVD byliśmy więcej niż sceptyczni. Ku naszemu zdziwieniu wstępne oględziny wykazały, że ma rację! Nastęnego dnia wróciliśmy więc z czystymi płytami, przegraliśmy zdjęcia, włączyliśmy nagrywanie i …1%, 2%, 3%, 4%, 5%, błąd. To samo za drugim razem. Chyba macie pecha – podsumował właściciel kawiarenki.
This entry was posted in afrykanski. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *